Info

avatar To jest dziennik rowerowy który prowadzę ja, Evo88 z miasta Lubin. Przejechałem już 32285.11 kilometrów w tym 4476.22 w terenie. Moja średnia to 24.02 km/h
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Bartex88.bikestats.pl

Z archiwum X


Licznik odwiedzin

Wpisy archiwalne w kategorii

samotnie

Dystans całkowity:17270.75 km (w terenie 1581.10 km; 9.15%)
Czas w ruchu:684:55
Średnia prędkość:25.22 km/h
Maksymalna prędkość:69.10 km/h
Suma podjazdów:37665 m
Maks. tętno maksymalne:240 (118 %)
Maks. tętno średnie:170 (84 %)
Suma kalorii:148758 kcal
Liczba aktywności:457
Średnio na aktywność:37.79 km i 1h 29m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
41.99 km 15.00 km teren
02:08 h 19.68 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Lasek - Obwodnica - Bartoszów

Sobota, 26 stycznia 2008 · dodano: 26.01.2008 | Skomentować odważyli się: 0

Lasek - Obwodnica - Bartoszów - Piekary - Dom
PureMorning
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
9.41 km 0.00 km teren
00:30 h 18.82 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

klub

Piątek, 25 stycznia 2008 · dodano: 25.01.2008 | Skomentować odważyli się: 0

klub
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
12.70 km 0.00 km teren
00:33 h 23.09 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

krótko do kuzyna zeskanować

Czwartek, 24 stycznia 2008 · dodano: 25.01.2008 | Skomentować odważyli się: 0

krótko do kuzyna zeskanować notatki potrzebne na egzamin z NA (Nauka Administracji)dla Monisi:)
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
50.27 km 0.00 km teren
02:12 h 22.85 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Prawdopodobnie ostatnia wycieczka

Sobota, 29 grudnia 2007 · dodano: 29.12.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Prawdopodobnie ostatnia wycieczka w tym roku. Mógłbym jeszcze spokojnie jutro pojeździć, ale o tym za chwilę.
Dzisiejszy wypad na górkę w Stanisławowie. W przyszłym sezonie planuję wybierać się tam o wiele częściej, z naciskiem na trening na wzniesieniach, ale to już innym rowerkiem, prawdopodobnie :P Ale do rzeczy. Opóźniony wyjazd ok godziny 12. Plecak, termos, mp3, gazeta w butach, grube budowlane rękawice, wydaje się że o niczym nie zapomniałem. Jednak po powrocie do domu zorientowałem się ze nie miałem dętki, choć łyżki wziąłem xD Fart ! Jazda na górkę szła fajnie, praktycznie brak wiatru, ciepło bo słoneczko grzało.
Tak prezentuje się góreczka z odległości ok 7 km

Jazda przez dwie małe wioseczki, i skręt w lewo na wąską drogę która pnie się coraz wyżej.
Postój na minutkę, fajnie zamarzła rzeczka



Jeszcze tylko 3 km i jestem na szczycie :)

Postój ok 10 min. herbata z termosu okazało się że szybko stygnie w kubku, i starczyło tylko na 2 porcje. Na szczęście nie chciało mi się mocno pić. Bardziej głód odczuwałem, ale nie wziąłem ani pieniędzy ani kanapek. Lipa
A teraz zjazd asfaltem. Pod górkę w łapy zimno nie było to jechałem w cieńkich, teraz musiałem już te grubsze założyć. I całe szczęście bo chwilę później zaliczyłem glebę na asfalcie. Pod koniec zjazdu w wiosce jest bardzo mocny zakręt w lewo. Chciałem przyhamować a że było ślisko przednie koło szybko straciło przyczepność i gleba na lewą stronę. Pamiętam ten widok jak leciałem po asfalcie xD Całe szczeście że te grube rękawice miałem :) Pamiętam że na liczniku przed hamowaniem było ok 50 km/h, tak więc pewno przy 30 szlifowałem drogę, na szczęście śliską więc aż tak nie bolało. Jednak najgorsze było jak wstawałem, cały lewy bok jakbym nie miał, spodenki na szczęście kilka dziurek tylko, a bluza ? Jedna ale wyj***na w kosmos :/ i dupa, teraz będę kombinował jak to zaszyć, albo jakąś łatkę ? W każdym bądź razie powrót do Legnicy strasznie mi się dłużył, noga i ręka bolały, no i zimno się zrobiło w stopy.
Jednym słowem kicha...
ps. uważajcie jak się droga świeci przy hamowaniu.
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
14.95 km 0.00 km teren
00:40 h 22.43 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Do pracy i z powrotem...

Piątek, 28 grudnia 2007 · dodano: 28.12.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Do pracy i z powrotem... Śnieg topnieje :(
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
44.75 km 5.00 km teren
02:15 h 19.89 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Spotkanie w lasku z kumplem,

Czwartek, 27 grudnia 2007 · dodano: 27.12.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Spotkanie w lasku z kumplem, rundka rozgrzewająca i ruszamy na Dunino. Podjazd x2. Zimmmno, chyba najwyższy czas na ochraniacze (ocieplacze) na buty. Przerwa 1,5 godzinna i dojazd do pracy rowerkiem.

Dane wyjazdu:
14.42 km 0.00 km teren
00:40 h 21.63 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

W sumie można to nazwać

Środa, 19 grudnia 2007 · dodano: 20.12.2007 | Skomentować odważyli się: 0

W sumie można to nazwać nocną jazdą :D Wyjazd ok 19. Najpierw kumpla na przystanek odprowadziłem, póxniej wyścig z autobusem na piekary (15) ...wygrałem bo stał na przystanku 10 min xD Następnie do kuzyna zainstalować NFS Porn Street xD gra jest... beznadziejna, naprawdę spodziewałem się czegoś lepszego. No ale cóż, dobra no i potem był powrót ok godziny 21 :D
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
20.49 km 15.00 km teren
01:11 h 17.32 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Spokojna jazda po lasku, dalszy

Poniedziałek, 17 grudnia 2007 · dodano: 17.12.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Spokojna jazda po lasku, dalszy ciąg testu Reby SL i tarczówek.
Foto:
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
15.41 km 0.00 km teren
00:43 h 21.50 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Nocna jazda. Wyjazd ok 23:14,

Sobota, 15 grudnia 2007 · dodano: 17.12.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Nocna jazda. Wyjazd ok 23:14, powrót koło północy :) Fajna atmosfera, zero pieszych, bardzo mało samochodów. Oczywiście jazda po mieście :D
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
66.83 km 16.00 km teren
02:52 h 23.31 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

LEGNICA - LUBIN. Aura zaskoczyła

Sobota, 10 listopada 2007 · dodano: 10.11.2007 | Skomentować odważyli się: 0

LEGNICA - LUBIN. Aura zaskoczyła mnie dziś wielokrotnie. Najpierw to podczas spokojnej rozgrzeweczki w lasku złotoryjskim skryte pod sporą i śliską warstwą liści korzenie sprawiły, że moja przerzutka spotkała się z glebą. Otrzepałem się, rzut oka na tył roweru, chyba ok i w drogę. Przedzierając się przez miasto i łamiąc wszystkie możliwe przepisy zostałem przeklęty przez załogę pijusów z zielonego żuka nie mogącego utrzymać prawidłowego kierunku jazdy. Ptaki śpiewają że winę ponosi układ kierowniczy. Próbując dojechać do Lubina od strony dworca przed samym Dobrzejowem zderzyłem się z ogromną chmurą zimnego deszczu. Nogi, a raczej koła za pas i z powrotem do Legnicy. Okazało się jednak że chmurka poleciała w inną stronę, a mianowicie na Wrocław. A więc drugie podejście, tym razem od mojej ulubionej strony czyli przez Bobrów Pątnówek przez Rzeszotary i do Dobrzejowa. Na drodze do następnej wioski wyścig z traktorem, przy mojej bajecznej prędkości 20 km/h zdawało mi się że dzieli nas coraz mniejszy odstęp i moja porażka. Na szczęście przycisk na liczniku, odpalenie podtlenku azotu załatwiło sprawę. Za chwilę szok. Wszędzie wkoło drogi śnieg !!! Cały zmokłem, wszędzie kałuże. Zaraz wjazd w lasek i błotem po ryju. Super, ale mi się gęba uśmiechała. Jakoś do Lubina dojechałem. Najgorsze było jednak przede mną. Miałem pojechać do ciotki, ale zaczęło padać więc musiałem zawracać, i to był mój najgłupszy pomysł, przez działki. Zgubiłem się i wyjechałem w jakiś lasek. Dobra jest, najważniejsze że jest droga i jadę w dobrym kierunku, przez las of course ;) Mokro, brudno, pełno błota. Na szczęście przestało padać ale za chwilę zaczął padać śnieg. Super, pomyślałem, i dalej paplałem się w błotku. To jeszcze nic, bo śnieg przeistoczył się w grad. Kilka kulek w łeb i od razu tempo inne. Po wyjechaniu na asfaltówkę ludzie patrzyli się jak na idiotę :) Ale byłem z siebie dumny, najbrudniejszy w Lubinie, ba może nawet na dolnym śląsku :P Dalsza część wycieczki minęła spokojnie. Najgorszy był głód który poczułem w połowie drogi do domu, ale to już inna historia ;)
Aha, zapomniałem dodać że wyprowadzając rower z garażu złapałem gumę ^^ Jaki ja zdolny
Kategoria samotnie