Info

avatar To jest dziennik rowerowy który prowadzę ja, Evo88 z miasta Lubin. Przejechałem już 32365.40 kilometrów w tym 4476.22 w terenie. Moja średnia to 24.01 km/h
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Bartex88.bikestats.pl

Z archiwum X


Licznik odwiedzin

Dane wyjazdu:
6.21 km 2.00 km teren
00:23 h 16.20 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

do sklepu

Środa, 2 maja 2007 · dodano: 02.05.2007 | Skomentować odważyli się: 0

do sklepu rowerowego
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
58.79 km 36.00 km teren
02:55 h 20.16 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Dzisiejsza wycieczka do Lubina.

Wtorek, 1 maja 2007 · dodano: 01.05.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Dzisiejsza wycieczka do Lubina. Bardzo zimna pogoda ok godziny 10 (1 stopień) zmusiła mnie do ubrania się typowo zimowo :) Alek przyjechał gdzieś 10:30. Wskakujemy na rowery, i już marudzimy że zimno w uszy. Podjechaliśmy na szybko pod blok Alka. Ja popilnowałem rowerów, a On założył na siebie dodatkową porcję bluz, i czapkę. Teraz już było ok :)

A więc można było ruszać. Wyjazd z Legnicy od jej północno-zachodniej strony. Chwilka pedałowania i już byliśmy w Bobrowie. Skręt w prawo, i chwilę potem dojeżdżamy do Pątnówka. Na skrzyżowaniu jedziemy w prawo. Droga biegnie w cieniu przy-jezdnych drzew. Niestety w morde wind nie daje o sobie zapomnieć :D Zaraz za mostkiem wjeżdżamy do długiej wsi Rzeszotary. Zaraz za skrzyżowaniem spotykamy kolarza którego nie pozdrowiliśmy, gdyż po pierwsze jakoś nas tak zamurowało (rzadko spotyka się w naszych okolicach), a po drugie to jakoś tak późno się zorientowaliśmy :D Jedziemy dalej przez wieś. Droga lekko biegnie do góry, nierówną, dziurawą kostką, polaną równie dziurawym asfaltem :/ Zaraz gdy wyjeżdżamy z Rzeszotar wita nas kolejna wieś - Dobrzejów. Skręt w lewo i jedziemy na północ, w kierunku Lubina. Droga między dużymi łąkami nęka nas wiatrem i smrodem wylanych nieopodal ścieków, szamba, sam nie wiem co tak śmierdzi :D Za chwilę wjeżdżamy między las, Alek co chwilę marudził żeby "się wbić". Myślałem że zwariuję ;) Jakoś dałem radę i dojechaliśmy do Miłgostowic. Wreszcie teren, las, jeszcze więcej dziur :D Dwa kilometry później wypatrzyliśmy fajne miejsce na cyknięcie kilku fotek :)

Alek


Ja


Tu trochę nam nie wyszło :D


Jedziemy dalej. Skręcamy w lewo na czerwony szlak rowerowy. Żaden z nas nie jechał jeszcze tą drogą, dlatego staramy się uważać. Niestety mój towarzysz za bardzo chciał przy szpanować, co skończyło się dla niego dość boleśnie ;)

Padnięty Olo ;P


Na szczęście Alek nie stracił twarzy i byliśmy w stanie jechać dalej. Droga nasza wiodła cały czas przez ten las czerwonym szlakiem. Było dużo piachu. Szlak zaprowadził nas do wsi Lipiny, gdzie pozwoliliśmy sobie na odrobinę asfaltu, dojeżdżając do Gorzelina. Tam asfalt się kończył (dosłownie) i dalej droga była bardzo dziurawa. Alek wciąż marudził :P i narzekał więc skręcając w prawo i jadąc kompletnymi bezdrożami zaraz koło krajowej trójki. Lasy iglaste mają to do siebie, że są bardzo piaszczyste, miejscami nawet nie dało się jechać. Po kilku kilometrach wolnej jazdy trafiliśmy na niebieski szlak. Tu można było wreszcie przyśpieszyć :) Tą drogą dojechaliśmy na krajową trójkę, bo gdzieś musieliśmy zboczyć :D Chwila asfaltu i jesteśmy w Chróstniku. Tu skręt w prawo. Dalej przez przejazd kolejowy, koło działek, aż dojechaliśmy do wsi Osiek. Tu skręt w lewo i już jesteśmy w Lubinie. Krótki postój na małe co nieco :)



Dalej przejazd przez osiedle domków jednorodzinnych, do parku leśnego. Tam zaliczyłem prawie przelot przez kierownicę :D Zdradliwy piach zablokował moje przednie koło i bum :) Na szczęście było miękko. Kilka fot, i jedziemy w drogę powrotną.






Tym razem jedziemy zielonym szlakiem rowerowym (btw. ciekawe czy jest tu czarny ? :D) Prędkość jest na tyle wysoka, że za chwilę jesteśmy w Gorzelinie. Dalej droga biegnie tak samo jak poprzednio, tylko że wyjeżdżając z lasu wjechaliśmy od razu do Dobrzejowa :D Nie wiem jakim cudem ominęliśmy Miłgostowice. Musieliśmy gdzieś drogę pomylić ;) Przy okazji, pozdrowienia dla kolarza którego spotkaliśmy w puszczy. Znowu ten sam smród podkręcił nam tempo, zaraz skręt i jesteśmy już w Rzeszotarach. Tu spotkaliśmy boćka



Dalej droga biegnie tak samo, nie będę jej opisywał bo już mi się nie chce a poza tym i tak nikt kto mieszka w okolicy tego nie czyta. No oprócz Alka którego zachęcam do stworzenia własnego bloga ;P

Pozdrawiam :)

Aha, przypomniało mi się. Na samym końcu wpadłem na chwilę do Alka, i zrobiłem foto jego kota, nieźle gubi sierść :D


Kategoria w towarzystwie


Dane wyjazdu:
58.46 km 20.00 km teren
02:31 h 23.23 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Zwariowany dzień. Rano przyjechał

Niedziela, 29 kwietnia 2007 · dodano: 29.04.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Zwariowany dzień. Rano przyjechał po mnie Alek bo mieliśmy jechać do klubu. Ubrałem się fajnie na krótko i wyszedłem pewnie przed chatę. Jak tylko wsiadłem i przejechałem kilka metrów, poczułem za####ście zimny wiatr brrrrrrrrrr.... !!! Niczym podkulone prosię zawinąłem się do domu w celu zmiany ubrania. Założyłem swoją zimową bluzę Rogelli i już było ok :) Po dotarciu pod klub okazało się że już wszyscy pojechali :/ Kurde moja wina, spóźniliśmy sie. Chciałem jechać do lasku przez Bartoszów ale Alek zaproponował trasę przez park miejski. Moglibyśmy spotkać kumpli w lasku więc trzeba było się śpieszyć. Już po drodze poczułem że jest mi za gorąco ale nic nie mówiłem. Dopiero w lasku nie mogłem wytrzymać i musiałem wracać do domu. Umówiłem się z kumplem że na gg bo mieliśmy w planach śmignąć gdzieś jeszcze. Tak koło 16 przyjechał Alek skarżąc się na strzelający i przeskakujący łańcuch. Po dokładniejszym zerknięciu okazało się że jest na granicy zerwania :D Z wycieczki nic. Pojechałem więc sam do Lubina. Miła fajna traska, wiele razy przeze mnie wałkowana :) Troszkę lasów, mnóstwo dziur, kilka górek. Ale zacznę od początku. Wyjazd z legnicy i od razu mijam, a raczej dojeżdżam do przejazdu kolejowego. Już z daleka widziałem że mrugają lampki więc przyśpieszyłem w nadzieji że zdążę. Gdy już byłem blisko zauwarzyłem że pociąg jest jeszcze w bezpiecznej odległości ode mnie. Niestety spojrzenie było na tyle krótkie że nie byłem w stanie ocenić prędkości lokomotywy. Dopiero po wjechaniu na przejazd, i usłyszeniu głośnej syreny dotarło do mnie że jest to pośpieszny ! widziałem jak szybko się zbliżał. Tak jakby w zwolnionym tempie !!! Serce aż mi stanęło. Na szczęście udało mi się zdążyć ale tak z 1 sekundę po przejechał pociąg !!! Z tego miejsca chciałbym przeprosić maszynistę tego pojazdu za moje nieodpowiedzialne zachowanie :) Choć i tak pewno tego nie przeczyta :P Po ochłonięciu jadę dalej i mijam kolejno wioski: Bobrów, Pątnówek, Rzeszotary (przejazd przez krajową trójkę), Dobrzejów, Miłgostowice (wjazd w las), wyjazd z lasu i jestem w Raszowa Mała, troszkę szosy i znowu wjazd w las na krótko bo chwilę potem jestem w Raszowej. Dalej już tylko Pieszków i Osiek gdzie zrobiłem nawrotkę wkoło przystanku :) Powrót z wiatrem w plecy, prędkośc w okolicach 28 km/h. Było miło :D Następny wyjazd planuję równierz na Lubin, ale zmodyfikowaną trasą, przez Gorzelin, a dzięki temu więcej lasów ^^.
Foto z przed wyjazdu, czysty rower :)

Pozdrawiam
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
51.47 km 6.00 km teren
02:19 h 22.22 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Dzisiejszy dzień wyszedł bardzo szosowo

Sobota, 28 kwietnia 2007 · dodano: 28.04.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Dzisiejszy dzień wyszedł bardzo szosowo :D Z Legnicy wraz z Alkiem wyruszyliśmy do Koskowic. We wsi skręt w prawo i jedziemy jedną z lepszych dróg w okolicy. Bardzo ładne i długie proste, aczkolwiek lekko pod górę i wiatr. Dojeżdżamy do Księginic i tu skręt w lewo w celu przedłużenia trasy. Droga bardzo nierówna, dużo dziur lekko pod górę. Dojazd do Taczalina i w prawo. Sama wieś obfituje w wiele dziur, trzeba więc uważać i patrzeć pod koła :D Zaraz po wyjeździe z Taczalina na lewo widzimy wielki nasyp. Zastanawiamy się czy nie spróbować tam wjechać. Widok na pewno byłby tego wart. Niestety odstraszają nas tabliczki "teren prywatny" czy coś w tym stylu. Jedziemy więc dalej. Za chwilę mój towarzysz narzeka na uciskający but. Robimy więc krótki postój. Słońce nieźle daje w czape, więc wyruszamy dalej. Dojazd do drogi głównej i w prawo. Mijamy wieś Biernatki, dalej Wądroże Wielkie. Skręt w prawo i dojeżdżamy do Wądroże Małe miłym zjazdem. Niestety coś za coś i od razu po wjechaniu do wsi zaczyna się dość stromy podjazd. Dalej znowu miły zjazd i w prawo do Mikołajowic. Tu postój na uzupełnienie bidonów. Jedziemy dalej wąską asfaltową drogą między polami. Bardzo ładny widok, zewsząd otacza nas żółty rzepak :D Dojazd do Starachowic (mała górka), i zaraz za wsią krótki zjazd. Skręt w prawo i krótkim dziurawym podjazdem zbliżamy się do Legnickiego Pola. Dalej prosto na Gniewomierz. Zaraz przed wsią bardzo przyjemny, dość długi i stromy zjazd :) Maksymalna prędkość pod wiatr 50 km/h. Dalej już droga wiedzie do Legnicy. Po drodze w mieście zajechaliśmy jeszcze do sklepu rowerowego, gdzie dowiedziałem się o butach SIDI Blaze z 2005 roku pasujące na mnie za 220 zł. Zastanawiam się czy nie brać :) Potem jeszcze do kolegi Łukiego i na chwilkę do lasku żeby zobaczyć jak sprawuje się jego nowa tylna opona. Wyszło wyśmienicie. Dobra przyczepność przy niskich oporach toczenia i dość małej masie. W dodatku kosztowała tylko 40 zł :)
Kategoria w towarzystwie


Dane wyjazdu:
35.81 km 18.00 km teren
01:36 h 22.38 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Z kolegą mieliśmy jechać do

Sobota, 21 kwietnia 2007 · dodano: 21.04.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Z kolegą mieliśmy jechać do Lubina. Niestety nie wyszło z przyczyn głodowych :( Po dojechaniu do Raszowej Małej trzeba było wracać do Miłgostowic. Tam do sklepu, zjeść bułkę, i można było wracać do Legnicy. Dość mocny wiatr. Średnia zadowalająca :)
Kategoria w towarzystwie


Dane wyjazdu:
33.91 km 25.00 km teren
02:07 h 16.02 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Troszkę po mieście, później

Piątek, 20 kwietnia 2007 · dodano: 20.04.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Troszkę po mieście, później miękki trening w lasku, a na samym końcu do parku i do klubu zobaczyć się z kumplami :) Kumpel pierwszy raz w SPD, tylko 4 gleby :D Pozdro Alek :P
Kategoria w towarzystwie


Dane wyjazdu:
47.99 km 34.00 km teren
02:33 h 18.82 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Męczący trening, zwłaszcza

Niedziela, 15 kwietnia 2007 · dodano: 15.04.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Męczący trening, zwłaszcza że ostatnio nie mam czasu na rower (matura). Jednak mam nadzieję że po wszystkich egzaminach szybko dojdę do jakiejś formy i wreszcie wystartuję w maratonie (najprawdopodobniej będzie to Szczawno Zdrój).
Mały opis trasy. Z Legnicy (z pod klubu) do lasku, potem do Dunina i tam w terenie mały trening na pętelce, a potem dalej do Winnicy, i powrót inną drogą której nie ma na mapie (czyli teren) :D
Kategoria w towarzystwie


Dane wyjazdu:
38.56 km 0.00 km teren
01:32 h 25.15 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Zwykła przejażdżka. Nawet nie

Sobota, 14 kwietnia 2007 · dodano: 14.04.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Zwykła przejażdżka. Nawet nie ma co się rozpisywać. Wpadłem na grilla do babci :)
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
31.02 km 0.00 km teren
01:19 h 23.56 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Na pewno nie było tak

Sobota, 7 kwietnia 2007 · dodano: 07.04.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Na pewno nie było tak jak planowałem. Zrobiłem jedno niepełne okrążenie a miały być 4!!! Z pewnością zniechęcił mnie cholernie mocny wiatr, ale też po części sumienie o zbliżającej się maturze. A teraz traska. Legnica - Gniewomierz - Legnickie Pole - Księginice - Koskowice - Legnica.
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
68.82 km 5.00 km teren
03:05 h 22.32 km/h
v-max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

Wycieczka na Marianówkę. Najpierw

Niedziela, 1 kwietnia 2007 · dodano: 01.04.2007 | Skomentować odważyli się: 0

Wycieczka na Marianówkę. Najpierw pod klub na umówione miejsce spotkania. Jednemu z kumpli zepsuły się klocki w tarcZówkach (prawdopodobnie źle ustawione). Odpadło dwóch bo drugi pomagał naprawiać. Reszta czyli Ja, Łuki, Erni i Alek pojechaliśmy. Obyło się bez przebitych dętek i wywrotek. Zadowalające tempo, choć moglibyśmy troszkę szybciej na niektórych odcinkach. Przeszkadzał wiatr. A teraz trasa: Legnica - Prostynia - Dunino - Wilczyce - Krotoszyce - Krajów - Sichówek - Sichów - Prusice - Leszczyna i do Stanisławowa podjazd. Na szczycie kilka fotek:

1.Moi towarzysze (od lewej:Erni, Alek, Łuki)


2. Kross Alka, ten maniak jeszcze nie może się nacieszyć. Dorwał mój telefon i zaczął robić zdjęcia ;P


Później zjazd (maksymalna prędkość 56,5 pod wiatr) i dalej - Sichów - Sichówek - Krajów - Krotoszyce - Wilczyce - Dunino - Prostynia - Legnica.
Kategoria w towarzystwie